A wszystko dlatego, że podczas obfitych opadów w niektórych rejonach miasta dochodzi do wybijania ścieków w piwnicach budynków. Problem mają także przepompownie.
Kanalizacja ściekowa i kanalizacja deszczowa to dwie zupełnie odrębne sprawy. Jednak w niektórych rejonach Chojnic zagospodarowanie spływającej z dachów wody deszczowej polega na skierowaniu jej właśnie do rur, którymi płyną ścieki.
- Włączenie kanalizacji deszczowej do kanalizacji sanitarnej jest przestępstwem - mówi prezes chojnickich Wodociągów Tomasz Klemann.
Do wykrywania nielegalnych przyłączy używany jest specjalny sprzęt - tak zwana zadyma, która wtłacza dym do kanalizacji:
- Jeśli dymią rynny to widać, że do rur dostaje się woda deszczowa. Stosujemy również kamery, które weryfikują podłączenie.
Jeśli pracownicy Wodociągów stwierdzą, że deszczówka jest podłączona do kanalizacji ściekowej powiadamiana jest policja.
W lipcu zawiadomienie dotyczyło aż 18 właścicieli posesji, teraz chwilowo kontrole wstrzymano, ale to tylko ze względu na awarię sprzętu. Gdy tylko będzie on sprawny rozpoczną się na nowo. I choć burmistrz Arseniusz Finster uspokaja, że:
- Przerywam temat zawiadamiania policji, będziemy organizować spotkania i damy czas: pól roku, rok, żeby problem mieszkańcy zechcieli rozwiązać.
to jednak prezes Wodociągów zaznacza:
- Nie ma możliwości załatwienia sprawy polubownie. Jeśli istnieje fakt popełnienia przestępstwa, muszą organy ścigania rozstrzygnąć, na ile to było szkodliwe.
Karą za skierowanie wód deszczowych ze swojej posesji do kanalizacji ściekowej może być ograniczenie wolności lub grzywna - nawet do 10 tysięcy złotych. Lepiej więc zawczasu się wypiąć - ale nie na przepisy, a z kanalizacji.















