Moda na lampiony dotarła także do naszego regionu. Nasz reporter sprawdzał, czy można ich używać bez żadnych ograniczeń:
Kosztują tylko kilka złotych za sztukę i są ostatnio wdzięcznym akcentem podczas różnego rodzaju imprez okolicznościowych - szczególnie, jeśli w jednym czasie w niebo wzbija się kilkanaście, czy kilkadziesiąt lampionów.
Mało kto jednak myśli o tym, że chwila zabawy może być także niebezpieczna - w końcu w powietrze wędruje żywy ogień w formie podpalonej kostki łatwopalnego materiału. Może ona odpaść od lampionu i wylądować np. w stercie siana, albo w suchym lesie. I pożar gotowy.
Mimo to praktycznie każdy może sobie lampion kupić i posłać go w niebo. Choć nie do końca będzie to zgodne z prawem:
- Z samej zasady używanie otwartego ognia w sposób niekontrolowany, a mamy tutaj do czynienia z taką sytuacją, jest zabronione. Może sto spowodować zagrożenie obiektów, czy też obiektów leśnych - informuje zastępca komendanta powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Chojnicach Ernest Szczepański.
I wszystko dobrze, jeśli lampion poleci, zgaśnie, a jego ´zwłoki´ po prostu gdzieś wylądują. Gorzej, jeśli element palny odpadnie i spowoduje pożar:
- Jeżeli ktoś użyje takiego lampionu i w wyniku użytkowania spowoduje pożar, będzie odpowiadał za zaprószenie ognia - dodaje komendant Szczepański.
Należy także zdać sobie sprawę z tego, że wypalony lampion musi gdzieś wylądować. A że nie jest zrobiony z materiału łatwodegradowalnego, staje się po prostu śmieciem. I tu dochodzimy do kolejnej kolizji z prawem - na zaśmiecanie są przecież także odpowiednie paragrafy.















