Posłanka jako pierwsza wypowiedziała wojnę tak zwanym ´parabankom´. To dzięki niej pół roku temu sprawą zajął się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, co w konsekwencji doprowadziło do postawienia zarzutów szefowi AmberGold. Teraz jednak afera trafia rykoszetem w partię Kozłowskiej:
Wszystko za sprawą syna premiera Donalda Tuska Michała, który przyznał przecież że pracował dla powiązanych z AmberGold linii lotniczych OLT Express. Podobnie tłumaczył się także prezydent Gdańska Paweł Adamowicz z PO, który przyjął półtora miliona złotych darowizny od Marcina P. na ogród zoologiczny.
Tymczasem bydgoskie biuro sępoleńskiej posłanki Iwony Kozłowskiej informuje, że to właśnie ona stoi za wykryciem afery parabankowej. Jest to związane z osobą z Bydgoszczy, która w takiej właśnie instytucji, choć dużo mniejszej niż AmberGold pożyczyła 900 złotych w krótkim terminie, a firma zażądała zwrotu ponad 5 tysięcy.
Posłanka Kozłowska podjęła już w marcu tego roku interwencję w tej sprawie u marszałek Sejmu i u premiera, na skutek interpelacji sprawą zajęły się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów i Komisja Nadzoru Finansowego, a dzisiaj rozrosło się to aż do afery AmberGold.
Iwona Kozłowska przebywa aktualnie na urlopie, ale udało nam się z nią skontaktować. Potwierdziła ona informacje docierające z biura poselskiego, ale - jak mówi - o tak zwanej ´niedźwiedziej przysłudze´ dla własnej partii nie ma mowy, bo jej zdaniem najważniejszy jest interes poszkodowanych ludzi. ´Tu nie chodzi o politykę, ale o wyborców którzy nas wybrali - powiedziała nam poseł Iwona Kozłowska. Posłanka zapowiedziała także, że w najbliższych tygodniach liczy na dalszą współpracę z marszałek Sejmu Ewą Kopacz i UOKiK-iem w tej sprawie.















