Stróżów prawa w sobotni (11.08.) wieczór zaalarmowano o zaginięciu 77-letniej tucholanki. Po 20 minutach policjanci zapukali do drzwi mieszkającej w sąsiedniej miejscowości córki zaginionej. Kobieta stwierdziła, że nie wie, gdzie jest jej matka. Akcję poszukiwawczą przez całą noc prowadziło 19 policjantów i 5 strażaków, wspomaganych przez specjalistyczny sprzęt i psy tropiące. Rano policjanci znowu pojawili się w miejscu, w którym zaczynali szukać. - Córka poszukiwanej przyznała, że matka całą noc była u niej. Stwierdziła jednak, że nic nie wiedziała o policyjnej akcji - mówi oficer prasowy tucholskiej komendy policji Brygida Zimnoch.
Służby biorące udział w szukaniu tucholanki przedstawią sądowi koszty, jakie niepotrzebnie ponieśli w podczas poszukiwań.















