Budowa mostu zwodzonego w Małych Swornegaciach została wstrzymana tuż po jej rozpoczęciu ze względu na jaskółki, które zdążyły się pod nim zagnieździć. Przez półtora miesiąca budowlańcy siedzieli więc z założonymi rękami, a kierowcom i pieszym też nie było dane korzystać z przeprawy, bo wcześniej została ona zamknięta.
Droga z jednego końca istniejącego mostu na drugi z kilkudziesięciu metrów wzrosła do... 35 kilometrów. Na szczęście ptaki zakończyły lęg, a pod mostem pozostały raptem trzy gniazda. Dziś (02.08) okazało się, że nie są już one przeszkodą do wznowienia prac.
- Nie ma żadnych czynnych gniazd. Gniazda puste, z których wyszły pisklęta, zgodnie z pozwoleniem i rejonowej i głównej dyrekcji mogą rozbierać most - powiedział nam tuż po zakończeniu oględzin mostu ornitolog Maciej Gromadzki, co oczywiście ucieszyło wykonawcę mostu.
- Oczywiście że jest ulga, trochę to trwało. Wreszcie ruszymy - powiedział nam kierownik budowy Piotr Chrzęszczyk. Roboty na moście zaczną się już jutro (03.08), od poniedziałku pojawi się tam ciężki sprzęt.
Budowa mostu zwodzonego w Małych Sworach kosztować będzie ponad 5 milionów złotych. Inwestycja powstaje w ramach projektu Kaszubska Marszruta. Most miał być gotowy jeszcze w tym roku, ale przez ´jaskółkowy problem´ najprawdopodobniej terminu tego nie uda się dotrzymać.


















