Pani Maria Kaszubowska z Charzyków, w gminie Chojnice pyta, jak to możliwe, że posiadając legitymację świadczącą o znacznym stopniu niepełnosprawności, kontrolerzy biletów MZK w Chojnicach ukarali ją za przewóz, jak to nazywa, zakupów:
- Z tyłu za siedzeniem miałam poduszki no i torbę z zakupami. Pyta się, czy to mój bagaż. Ja mówię: nie, to są moje poduszki! To trzeba zapłacić mandat, jak nie ma pani biletu. Ja mówię: proszę pana, to poduszki, a nie bagaż. Ani to w torbie, normalnie w takiej folii, jak ze sklepu. Uparł się i wypisuje mandat. Nie dał sobie przetłumaczyć, wyjął miarę, mierzy w tą i nazad, normalnie jaja w biały dzień. Gdybym to wiedziała, to bym usiadła sobie na nią, bo ja to uważałam jako zakup, a nie bagaż.
Kobieta dostała mandat w wysokości 50 złotych i 40 groszy.
Zdaniem przedstawicieli MZK i firmy ochroniarskiej, legitymacja o niepełnosprawności, która upoważnia do bezpłatnych przewozów komunikacją MZK, nie oznacza, że nie zapłacimy za bagaż, jeśli ten jest za duży. Mówi Radiu Weekend Wiesław Szultka z agencji ochrony ´Sokół´, której pracownik nałożył mandat:
- Została wystawiona opłata dodatkowa w kwocie 50 zł i 40 gr na poduszkę o gabarytach 50x60. Przepis mówi wyraźnie, że musi mieć 20x40x60, nie przekraczając oczywiście tych wymiarów. Jeśli ta pani ma stopień znaczny lub umiarkowany lub lekki, ta ulga tej pani nie upoważnia do nadgabarytowych przedmiotów, żeby wozić w autobusie. Analizujemy tą sprawę i niezwłocznie damy do wiadomości.


















