W szpitalu w Bytowie odmówiono podania dziecku surowicy. Według matki lekarz uznał, że dziecko nie ma typowych objawów wskazujących na ukąszenie, rana na nodze nie musiała powstać wskutek ugryzienia przez gada. Lekarz wypisał skierowanie na chirurgię do odległego o 60 km Słupska.
W drodze dziewczynka zasłabła. W szpitalu w Słupsku od razu podano jej surowicę. Została na obserwacji. Szpital w Bytowie prowadzi wewnętrzną kontrole. Ze wstępnych wyjaśnień wynika, że w momencie gdy dziecko trafiło na izbę przyjęć, nic nie wskazywało na to, że mogło zostać ukąszone przez żmiję.
Matka uważa, ze lekarz zbagatelizował sprawę i przede wszystkim nie uwierzył dziecku, które opowiedziało o żmii. Kobieta poczeka na ustalenia prokuratury, a potem zdecyduje, czy pozwie bytowski szpital do sądu. Dziewczynka czuje się dobrze - jej życiu nic nie grozi.
















