Jak wynika z relacji rodzica jednego z uczniów, chłopcy zostali przez księdza uderzeni otwartą ręką w twarz.
Ksiądz, który miał uderzyć uczniów to proboszcz parafii w pobliskich Krojantach Piotr Kotewicz. Jak mówi, ´jest mu bardzo przykro´, ale dodaje, że ´wydaje mu się, że żadna krzywda uczniom z tego tytułu się nie stała, a może i wręcz przeciwnie´. Proboszcz nie wypiera się, że uderzył uczniów, ale zaprzecza, że w twarz. Tłumaczy, że trafił ´gdzieś tak wyżej, ale na pewno nie w twarz´ i dodaje, że uczniowie niszczyli mienie szkoły i nie reagowali na jego uwagi.
Rodzice uczniów o zdarzeniu poinformowali policję.
- Przyjęliśmy zgłoszenie w tej sprawie, na chwilę obecną będziemy ustalać okoliczności całego zajścia - mówi Artur Porożyński z Komendy Powiatowej Policji w Chojnicach.
O sprawie wie oczywiście także dyrektor szkoły podstawowej w Kłodawie Teresa Kolińska. Jedyne, co zechciała nam powiedzieć, to że sprawę będzie chciała jak najszybciej wyjaśnić.
A jak zachowanie księdza oceniają mieszkańcy Kłodawy?
- Ja w to nie wierzę, żeby uderzył. [W rozmowie się przyznał - stwierdzenie reportera] Może i się przyznał, ale ja nie wierzę w to. Są różne sytuacje, ale ja jestem wychowana w takim wieku, że można było uderzyć i się nic dziecku nie stało. Nic się nie stało.
Jest wykroczenie - musi być i kara. Pozostaje pytanie, czy siadanie na ławkach i - jak to opisał ksiądz Kotewicz - jeżdżenie na nich jak na koniu, jest rzeczywiście poważnym wykroczeniem. Niezależnie od tego, jak ocenić takie zachowanie uczniów, kary cielesne w szkołach to zamierzchła przeszłość. Obecnie za ich stosowanie samemu można zostać ukaranym. I to surowo.















