W Sądzie Rejonowym w Chojnicach odbyła się dziś (27.06) kolejna rozprawa w głośnym procesie Roma Daniela S. o pobicie mieszkającego w Chojnicach Ukraińca Walerego. Ukrainiec zmarł, a jak się okazało bezpośrednią przyczyną jego śmierci był zawał serca.
Na ostatnim posiedzeniu sąd przesłuchał biegłego kardiologa, który wydawał w tej sprawie opinię. Lekarz powiedział między innymi, że Walery prawdopodobnie nie doznał by zawału, gdyby nie znalazł się w sytuacji stresującej.
W trakcie rozprawy oskarżyciel posiłkowy wniósł o przekazanie sprawy z powrotem do prokuratury - mówi Radiu Weekend Robert Wajlonis.
- Tutaj mamy do czynienia z udziałem w bójce lub pobiciu i efektem jest zgon. To jest zupełnie inna kwalifikacja prawna czynu. Oprócz tego na ławie oskarżonych siedzi jedna osoba. Z zenań wszystkich świadków przewija się jedno: że były to trzy osoby.
Wniosek został jednak odrzucony, a przewód sądowy zamknięty.
Mimo że sprawa ciągnie się już ponad 2 lata, na posiedzeniach zawsze obecni są znajomi Walerego. ´Czekamy na sprawiedliwy wyrok´, mówią.
- Zwykłą osobę, taką jak pana, mnie czy jego już by wsadzili dawno. No albo mamy jakąś tam równość w kraju, albo mamy osoby, które podlegają prawu a drugie, które nie. Będziemy do końca, pamiętamy o nim cały czas i nam zależy na tym, żeby wyrok był sprawiedliwy.
Wyrok w tak zwanej ´sprawie Walerego´ ma zapaść 3 lipca.















