Czy przedsiębiorstwo wielobranżowe ´Dar Serca´ z Chorzowa, które rzekomo pomaga chojnickiemu Szpitalowi Specjalistycznemu robi to bezinteresownie? Sprawdzał to Michał Drejer.
´Współpracując z dyrekcją szpitala zwracam się z prośbą o wsparcie poprzez udział w sfinansowaniu dla pacjentów kompletów pościeli kolorowych i prześcieradeł´ - tak zaczyna się list, który po wstępnej rozmowie telefonicznej wysyłają także chojnickim przedsiębiorcom pracownicy ´Daru Serca´.
- Jesteśmy zdziwieni, że ta fundacja nęka naszych lokalnych przedsiębiorców. Myśmy myśleli, że fundacja ma pieniądze, ma taki cel statutowy, przekazuje nieodpłatnie szpitalom te rzeczy - i wszystko w zasadzie - mówi dyrektor szpitala do spraw medycznych Maciej Polasik. - Jedyne, do czego się zobowiązaliśmy, to jest do podziękowania fundatorom za otrzymane artykuły.
Chojnicki szpital w ubiegłym roku otrzymał od Daru Serca 5 kompletów pościeli i rożków dla noworodków, a w kolejnej akcji ma dostać 10 kompletów pościeli dla dorosłych pacjentów - tak wynika z dokumentów będących w posiadaniu dyrekcji.
Jednak, gdy podając się za przedsiębiorcę zainteresowanego przekazaniem pieniędzy pytamy o darowiznę dla Chojnic, pracownica ´Daru Serca´ informuje o 25 kompletach pościeli dla dzieci i 40 dla dorosłych, które już trafiły do szpitala i kolejnych 50, które są już zamówione.
Rozbieżności są więc dosyć znaczne. Jak wyjaśnia w kolejnej rozmowie kierowniczka wynikają one z tego, że - tu cytat - ´pani Kasia pracuje od niedawna´ i prawidłowe liczby to 5 i 10 kompletów, ale to tylko początek - w miarę pozyskiwania środków od sponsorów firma ma systematycznie przekazywać kolejne dary.
Jednak Jarosław Gora ze szpitala im. Stefana Żeromskiego w Krakowie, który półtora roku temu również miał kontakt z ´Darem Serca´ mówi, że
- Dar Serca przekazał jednorazowo niewielką ilość pościeli i wyprawek dziecięcych, niestety było to jedyne wsparcie finansowe w postaci darowizny.
Dodajmy, że na piśmie z podziękowaniami dyrekcja krakowskiego szpitala wyrażała także nadzieję na dalszą współpracę z Darem Serca. Podobnie jak dyrekcja zozu w Lesku. Tam jednak także akcja była jednorazowa, a placówka otrzymała tylko kilka kompletów wyprawek dziecięcych.
I jeszcze jeden fakt: w 2010 roku dyrektor szpitala w Makowie Mazowieckim oficjalnie przestrzegał przedsiębiorców przed firmą, która powołując się na współpracę z placówką nakłaniała lokalnych biznesmenów do sponsoringu, jednocześnie przekazując szpitalowi niewielką ilość pościeli. Ta firma to... tak - ten sam ´Dar Serca´ z Chorzowa.
















