Wraca temat utworzenia izby wytrzeźwień w Chojnicach. Zapotrzebowanie istnieje, ale nie wiadomo, czy pomysł uda się zrealizować.
Inicjatorem utworzenia izby wytrzeźwień dla powiatu chojnickiego była komisja Zdrowia i Spraw Społecznych Rady Powiatu. ´Problem istnieje i dobrze byłoby go jakoś rozwiązać´, mówi radny Edmund Hapka.
- Coś z tymi ludźmi trzeba zrobić, jakieś bezpieczeństwo musi być.
Temat trafił do starosty, a ten przekazał go chojnickim samorządowcom, bo to gminy miałyby finansować izbę wytrzeźwień. A koszty są niemałe - według szacunków to około 800 tysięcy złotych rocznie.
Dlatego burmistrz Chojnic widziałby sens tworzenia izby nie dla jednego, a dla czterech powiatów, by koszty ograniczyć. Problemem według Arseniusza Finstera byłoby także wskazanie w mieście miejsca dla takiej placówki.
- Trzeba byłoby wybudować obiekt albo adaptować jakiś obiekt do tych funkcji, a to jest bardzo trudne. Szpital byłby najlepszym miejscem, bo tam są lekarze na wyciągnięcie ręki, jest SOR, jest sprzęt.
Są lekarze, jest oddział ratunkowy i sprzęt, ale miejsca na ´wytrzeźwiałkę´ nie ma - odpowiada dyrektor Szpitala Specjalistycznego w Chojnicach Leszek Bonna.
- Działka, miejsce na taką budowę by się znalazła, ale ta infrastruktura budowlana by musiała powstać od nowa.
Izba wytrzeźwień w Chojnicach na razie raczej więc nie powstanie. Delikwenci, którzy przedobrzą z alkoholem i zostaną ´przejęci´ przez funkcjonariuszy służb porządkowych będą jak dotychczas odwożeni do domu, ewentualnie do szpitala lub, w skrajnych przypadkach spędzą noc na policyjnym dołku.















