Schronisko dla zwierząt w Chojnicach do najmłodszych nie należy, i wymaga remontu. A rąk do pracy nigdy za wiele, więc pomoc zaoferowana przez areszt jest tu ceniona.
- Zazwyczaj jest dwóch panów. Aktualnie remontujemy kojce dla zwierząt, które były budowane w 2004 r. Są pięknie odmalowane odnowione. Można odwiedzić, przy okazji adoptować może jakiegoś psiaka. - mówi kierownik schroniska Barbara Homa-Bońskowska, i przyznaje - Byłam do tego bardzo sceptycznie nastawiona, ale zmieniłam zdanie. Dużą zasługą jest odpowiednie wytypowanie ludzi. My z tej pomocy jesteśmy bardzo zadowoleni.
Praca w schronisku, choć wczasów nie przypomina, to jednak dla pensjonariuszy jest dobrą odskocznią od codzienności
- Za murami jest dużo ciężej i są dużo gorsze warunki, w sensie odbywania kary. Tu jest dostęp do świeżego powietrza... no i bycie z tymi zwierzętami. - mówi jeden z osadzonych.
Połączyć przyjemne z pożytecznym - to najlepsze rozwiązanie i widać że sprawdza się w przypadku współpracy chojnickiego aresztu i schroniska. Przyjemnie jest pensjonariuszom, że mogą część kary spędzić na powietrzu, a przy okazji z pożytkiem dla bezdomnych psów, które panów od remontu jak najbardziej zaakceptowały.

















