Jak informowaliśmy, od kilku tygodni autobusy tego przewoźnika w gminie nie zatrzymują się, a sytuacja jest pokłosiem umowy podpisanej przez wójta i burmistrza Chojnic w sprawie zapewnienia komunikacji publicznej przez chojnickie MZK. Czy prezes PKS-u posłucha radnych? Szczegóły zna Michał Drejer.
Prezes PKS już nie raz na naszej antenie uzasadniał swoją decyzję dotyczącą przystanków w gminie ekonomią.
- Kiedy gmina zorganizowała sobie transport w zakresie własnym, nie mamy sensu wykonywać tam komunikacji, ponieważ jest tam dotacja do kilometra i oni cenowo nas tam miażdżą. Nie ma sensu podjeżdżać, denerwować klientów, pasażerów i tłumaczyć za każdym razem, dlaczego jest taka różnica cen - mówił w marcu Stanisław Kosidowski. trudno więc przypuszczać, że rozmowa z radnymi może zmienić jego nastawienie: PKS to przecież firma komercyjna, a za ewentualne złe wyniki finansowe odpowiedzialność może ponieść właśnie prezes. Jednak, jak informuje radna Bożena Stępień, przedstawiciele rady nie zauważyli u szefa PKS-u wrogości:
- Poszliśmy poprosić pana Kosidowskiego, żeby nie rezygnował z walki o ten rynek, bo za rok-dwa może w ogóle nie być PKS-u na tym rynku. Przychylnie pan Kosidowski się odnosił do tego.
Radni chcieliby także, żeby doszło do spotkania włodarzy powiatu, gminy i miasta oraz sołtysów z prezesem PKS-u. Wszystko, jak mówią, po to, by ´doprowadzić do konsensusu´.















