Jest tak również w Chojnicach. „U nas jest to grubo ponad połowa recept”, informuje kierownik apteki w markecie przy ulicy Kościerskiej Lucyna Czapiewska.
Jednak pacjenci ciągle są zdezorientowani nową sytuacją.
Zgodnie z wypowiedziami prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia i ministra Bartosza Arłukowicza, recepty z adnotacją o decyzji NFZ w sprawie refundacji są ważne.
„Nie jesteśmy i nie chcemy być przestępcami” – mówią lekarze o nowej ustawie refundacyjnej. Według naszego rozmówcy, ustawa godzi głównie w lekarzy Podstawowej Opieki Zdrowotnej, którzy muszą wypisywać leki ze wszystkich specjalizacji, a nie tylko często nie mają informacji o leczeniu specjalistycznym danej osoby, ale także prawnie potwierdzonej nowej listy z wysokością refundacji. Mówi pragnący zachować anonimowość lekarz:
Lekarz zwraca uwagę także na zapisy innych ustaw, które, jego zdaniem, stawiają medyków w sytuacji, w której muszą łamać prawo: „wypisanie jakiegokolwiek leku ma się odbywać po bezpośrednim kontakcie z pacjentem i zbadaniu go. A jest to często technicznie niemożliwe”, mówi nasz rozmówca:
„Przez dołożenie nam zadań biurokratycznych, a takim jest właśnie sprawdzanie, czy pacjent powinien dostać refundację leku i w jakiej wysokości, Podstawowa Opieka Zdrowotna jest skazana na zagładę. Lekarz nie będzie mógł się przyłożyć do badania i diagnozowania, bo zabraknie mu na to czasu”, obawia się lekarz.















