Witam! Czas ucieka niemiłosiernie szybko. Szkoda, że nie jest to tak łatwe z kilogramami. Tłuszczyk jak przylgnął, tak się trzyma. Jeśli popatrzę wstecz na swoje potyczki z wagą, to wydaje mi się, że diety odchudzające są łatwiejsze w stosowaniu, niż trening fitness.
Kilogramy spadają szybciej, wymagać trzeba od siebie tak samo. Jest jednak coś czego nie da nam żadna dieta, a co mamy dzięki ćwiczeniom. Poprawia nam się stan fizyczny organizmu. Tego nie da nam, żadna dieta. Tylko trening, przebiegnięte kilometry i przerzucone ciężary, dają wydolność i siłę. Można pomyśleć: ok. świetnie nie zmieniam sposobu odżywiania, tylko ćwiczę. Tu następna niespodzianka! Można, ale efekty mogą przyjść bardzo, ale to bardzo wolno. To może z drugiej strony. Ćwiczenia i ostry rygor odżywiania. Okazuje się, że ,,zonk” już się czai. Brak przyrostu mięśni i spadek wagi. Nie o to chodzi. Tylko i wyłącznie trening fizyczny i ODPOWIEDNIA dieta to klucz do sukcesu. Ostrą dietę i ćwiczenia przerobiłem na sobie. Mogę z absolutną pewnością powiedzieć: „Ludwiku Dorn i psie Sabo” nie idźcie tą drogą. Moje mięśnie nie miały się z czego budować, więc najmądrzejsza gospodarka świata, czyli mój organizm, dokonała przesunięć. Niektóre mięśnie zmniejszyły swą wagę, inne zwiększyły. Bez straty oczywiście się nie obyło. Jeżeli już podejmujecie wyzwanie i wymagacie od siebie, trzeba wszystko dopracować w najdrobniejszych szczegółach.
Najważniejszy jest plan i dopiero wtedy jest „klawo jak cholera”.
Krzysztof
[|||]
Idą święta. Nie da się nie zauważyć. Krzyczą od dawna o tym reklamy w telewizji, radiu, gazetach. Widać to po liczbie parkujących samochodów przed marketami. Pomału też rozkręca się szał przedświątecznych zakupów. W myślach już siedzimy przy stole i podziwiamy piętrzące się przed nami specjały. Aromat wigilijnego barszczu miło pobudza nasze zmysły. Ślinianki zaczynają reagować na samą myśl o genialnym smaku bigosu. Już nie możemy doczekać się, kiedy przed nami pojawi się sernik, makowiec.
Teraz to dopiero będzie prawdziwe wyzwanie. Nie dość, że przerwa w ćwiczeniach, to jeszcze półmiski pełne pokus i patery wyrzutów sumienia. Jak sobie z tym wszystkim poradzić? Ponad dwa miesiące pracy, zmiany w diecie, ćwiczenia, radość z osiągniętych już efektów. I tradycyjne POLSKIE święta! Niewyobrażalne ilości kalorii, smacznych, pysznych, cudownych i nieziemsko kuszących kalorii.
Jak powiedziała dietetyk Sabina Budkiewicz, nie dajmy się zwariować. Od czasu do czasu musimy sobie pofolgować. Zjeść coś, co uwielbiamy, choćby było przysłowiową bombą kaloryczną. To jest wyraz naszej dbałości o nasze zdrowie, psychiczne zdrowie. Tego będę się trzymał zasiadając do świątecznego stołu. A przestrogą dla wszystkich niech będą słowa wypowiedziane przez bohaterkę graną przez Julię Roberts w filmie „Notinghill” : od dziesięciu lat jestem na diecie, czyli od dekady chodzę głodna.”
Andrzej
