Kobieta pracowała w urzędzie od 2000 roku. Najpierw w ramach robót publicznych, a od 2005 roku na podstawie umów o pracę na czas określony. Przez te 10 lat liczyła jednak na to, że trzyma w końcu umowę na czas nieokreślony. Poprosiła o pomoc w tej sprawie starostę Dorotę Gromowską, ale do zaplanowanego w czerwcu spotkania nie doszło. Kobieta powiadomiła więc inspekcję pracy, wojewodę kujawsko – pomorskiego oraz rzecznika praw obywatelskich. Sprawą zajęła się również prokuratura rejonowa.
Tymczasem 2 listopada kobieta otrzymała wypowiedzenie z pracy:
Dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Tucholi Henryka Dziurzyńska twierdzi, że nie ma sobie nic do zarzucenia. Także starosta Gromowska nie dopatruje się nieprawidłowości w Powiatowym Urzędzie Pracy. Chodzi w tym przypadku o niszczenie umów o pracę przez dyrekcję, o czym zawiadomiła PIP zwolniona pracownica urzędu. Sprawą zajęła się prokuratura. "Po przeanalizowaniu dokumentacji i rozmowie z dyrekcją nie widzę żadnych uchybień względem prawa" - mówi Dorota Gromowska:
Słuchaj relacji Agnieszki Guzińskiej:















