Skreśliłem z kalendarza trzeci tydzień `przygód` na siłowni. Czy można spytać o zmiany? Wydawałoby się, że można. Przecież to JUŻ trzy tygodnie. Moje nastawienie jest jednak inne: to dopiero trzy tygodnie. Nastawiłem się na efekt długofalowy, a nie na chwilowe zbicie wagi. Przerabiałem na swoim ciele już różne diety. Nie napiszę, jakie! Napiszę za to, że zawsze po upływie jakiegoś czasu moja waga dopadała mnie jak bumerang aborygena. Lądowałem w tym samym miejscu co, na początku wyrzeczeń. Teraz ma być inaczej!!!
Efektu oczekuję, ale nie musi przyjść szybko. Ze sfer zbliżonych do sfer zbliżonych dowiedziałem się że ,,jakby” spadł mi brzuch. To cieszy, ale jeszcze bardziej mnie cieszy, że brak już zakwasów. Chodzenie na siłownię zaczyna więc kojarzyć się z przyjemnością.
Boże, jak dobrze, że robię to rano i grono osób, które zmuszone są do słuchania moich jęków wysiłkowych, jest zredukowane do niezbędnego minimum. Wtłaczam w siebie litry wody, nie tylko w trakcie treningu. Skutkuje to oczywiście litrami potu i kałużą pod rowerkiem. Ważę 82,8 kg, a 24,1 % tego to tłuszcz. Zastanawiam się, gdzie to pomieściłem. Do czerwca duża część tego ,,balastu” ma zniknąć. A może uda się wszystko? Na razie jest zapał i są możliwości, więc jak mówią przy odchudzaniu niedźwiedzie, byle do wiosny.
Krzysztof
[|||]
Ostatnio w Fit-fun.clubie biegałem razem z sympatycznymi Paniami. Pierwszy raz spotkaliśmy się 2 tygodnie temu. Po kurtuazyjnym dzień dobry, usłyszałem, że lepiej wyglądam. Nie powiem, zdziwiłem się, bo ja drastycznych zmian nie zauważam jeszcze. Ale było to miłe połechtanie mojego ego. Do czasu, jak usłyszałem, że zmieniłem się? na twarzy. I tak jestem wdzięczny Paniom. Za szczerość również. Podczas dalszej rozmowy uświadomiłem sobie jak podobne są nasze dylematy dotyczące kulinariów. Panie planowały domowe wypieki wspominają jednocześnie, że po spożyciu będą musiały chwile rozkoszy dla podniebienia „odpokutować” tu na bieżni. „Błędne koło” usłyszałem. A może wcale nie, bo jak powiedział Hegel „wolność to uświadomiona konieczność”. Jak to się ma do kawałka sernika? Sądzę, że zjedzenie ciastka nie jest niczym złym, a świadomość nie pozwoli by ten kawałek był zbyt duży. I w brew pozorom nadal możemy czuć się wolni. Pozdrawiam drogie Panie i dziękuje jeszcze raz za dobre słowo. Mam nadzieję, że sernik się udał.
Andrzej
