Piotr Szeliga, mieszkaniec wsi Wałdowo, w gminie Sępólno Krajeńskie, trzy miesiące temu uszkodził swój samochód. Firma, w której ubezpieczone jest mienie powiatu sępoleńskiego, oszacowała jego straty na 1007 złotych, ale poszkodowany otrzymał tylko 507 złotych. Od brokera usłyszał, że reszty musi domagać się od Starostwa Powiatowego w Sępólnie. Rzeczywiście, umowa która zawarło z firmą ubezpieczeniową sępoleńskie starostwo, przewiduje, że szkody do 500 złotych wypłacać będzie powiat, a powyżej tej kwoty firma ubezpieczeniowa.
„Taka opcja ubezpieczenia była po prostu dużo tańsza” – mówi starosta sępoleński Tomasz Cyganek:
W tej chwili w sępoleńskim starostwie leży 20 takich wniosków na 10 tysięcy złotych. Pełna opcja ubezpieczeniowa była droższa o 30 tysięcy złotych, więc na razie powiat jest na plusie.
Niestety plus nie dotyczy poszkodowanych, bo mieszkaniec Wałdowa na wypłatę zaległych pieniędzy czeka już dwa miesiące.
„Odszkodowanie przyznano mi w drugiej połowie maja, do dzisiaj tych pięciuset złotych od powiatu nie dostałem” – mówi Piotr Szeliga z Wałdowa:
Piotr Szeliga jest pierwszym mieszkańcem powiatu sępoleńskiego, który – mimo utrudnień – domaga się od powiatu sępoleńskiego zwrotu różnicy odszkodowania. Za nim poszli inni. Z 20 wniosków 3 zostały rozpatrzone negatywnie.















