Kierowcy rywalizowali na odcinkach specjalnych o łącznej długości ponad 7 kilometrów. Były drziury, doły, koleiny, przejazd po moście z pali i przez rów z wodą.
Mówi komandor zlotu Marcin Hope.
Była też próba, do której nie trzeba było mieć mocnego auta, przydały się za to mocne nogi i dobra kondycja. Mówi Wojciech Derewiecki, ze stowarzyszenia "Cis Męcikał".
Znacznie więcej na temat I. OS-manii w Brusach usłyszycie w radiowym magazynie Motoweekend, w najbliższą środę (18.05) po godzinie 9.40.
Motoweekend był patronem medialnym imprezy.


































