Ostatnio na przejściu dla pieszych potrącono dwóch uczniów pobliskiej szkoły podstawowej. „Dzieci weszły na pasy przy zielonym świetle”, mówi matka chłopca, która szła razem z nim.
"Staliśmy przed światłami, na czerwonym. Zapaliło się światło zielone, moje dziecko i dziecko sąsiadów weszło na ulicę, bo zapaliło się światło zielone. Zostało potrącone przez samochód, który no na pewno jechał z prędkością 50-60 km/h. Naprawdę jest to wielki cud, że tym dzieciom nic wielkiego się nie stało, ale one były poturbowane, dziewczynka nie pamięta tego zdarzenia, chłopiec cały czas je przeżywa."
roblem niebezpiecznego skrzyżowania przy SP nr 5 nie jest nowy. Dyrektor szkoły Małgorzata Zakaszewska już kilkakrotnie interweniowała w tej sprawie, jednak jak dotąd rozwiązania nie udało się znaleźć. „Teraz będzie kolejne pismo”, zapowiada dyrektor Zakaszewska.
"Wraz z rodzicami występuję z pismem do komendy powiatowej [policji] w Chojnicach o przeanalizowanie skrzyżowania ulic Kościerskiej, Młodzieżowej i Obrońców Chojnic, ponieważ z moich obserwacji wynika, że najczęściej przyczyną tych wypadków są kierowcy, którzy nie zdążą opuścić skrzyżowania."
Wydaje się, że najprostszym rozwiązaniem byłaby zmiana faz sygnalizacji świetlnej: jeśli przez kilka sekund wszystkie sygnalizatory pokazywałyby czerwone światło, spóźnialscy mieliby czas na bezpieczne opuszczenie skrzyżowania. „Wydaje się, że to dobry pomysł”, ocenia zastępca komendanta chojnickiej Straży Miejskiej Arkadiusz Megger.
"Wydaje się zasadna propozycja wydłużenia cyklu. Ewentualny spóźnialski zdąży zjechać ze skrzyżowania, zanim zapali się zielone światło na przejściu dla dzieci, bo przede wszystkim mówimy tu o dzieciach wychodzących ze Szkoły Podstawowej nr 5."
















