Pędzącego konia udało się zatrzymać dopiero policji i to po 40 minutowym pościgu. Jak się okazuje wszystko przez sarny, które spłoszyły Goliata. Jego właściciel o tej całej sytuacji mówi dziś z uśmiechem na twarzy, ale w piątek wcale mu do śmiechu nie było.
„Całe szczęście, że nikomu się nic nie stało” – mówi Tomasz Szyszka, który prowadzi w Sokolu koło Polnicy Gospodarstwo Agroturystyczne. W piątek wybrał się z Goliatem na rutynową przejażdżkę, taki trening, który przechodzi każdy z jego koni:
Od tego momentu wszystko już zależało od Goliata, który wybrał kierunek na Człuchów:
"Natura konia jest taka, że koń zawsze ucieka przed niebezpieczeństwem" - dodaje Pan Tomasz:
Ostatecznie po 40 minutowym pościgu Goliata udało się zatrzymać policjantom z Człuchowa:
Dziś Goliat jest już spokojny. W niedzielę przewiózł nawet grupę osób na kuligu. Niektórzy, jak mówi Pan Tomasz, chcieli, żeby to właśnie Goliat ciągnął sanie.



















