Trzy lata temu w sierpniu narodził się pomysł na wyjazd samochodem do Afryki Zachodniej, długo nie trzeba było czekać. Pierwszy tydzień kupno samochodu. Tydzień drugi i trzeci to przygotowanie samochodu, zakup potrzebnych rzeczy i w czwartym tygodniu, wraz z początkiem września wyjazd!
Stary poczciwy Mercedes W124, potocznie zwany Klinem wyjechał zwiedzać z nami Afrykę Zachodnią. Niestety, sytuacja zmusiła nas do sprzedania Afromedesa.
Wiem, że to może być rzecz niemożliwa, przecież wiem, że ten czarny człowiek nie zatrzymał go dla siebie...
Gdzie jest Afromedes? Robi w Bamako za siedmioosobową taksówkę? A może jest narzędziem przygranicznych dealerów i przemyca narkotyki? A może został sprzedany dalej, do Nigerii, kraju najgorszych kierowców na świecie i pokonuje ulice Abudży niczym pojazd z Carmageddon?
A może stało się najgorsze? Afromedes został poddany torturom! O nie!!!
Źli ludzie bez serca i sumienia, powoli bez żadnego pośpiechu, część po części, młotkiem i przecinakiem rozbierali i rozbierali i rozbierali...
Aż zostały same blachy, samiutki nic nieznaczący szkielet, pozostawiony na łasce pustyni, gdzieś na trasie do Timbuktu.
Wiem, że nadzieja umiera ostatnia, ale dopóki nie sprawdzisz, dopóty nie będziesz wiedział. Więc aby zaspokoić swoje pragnienie, organizuję ekipę i ruszamy na poszukiwanie Afromedesa.
24-letniego Mercedesa-Benz W124 z duszą.
Jedynego takiego...
Zobacz koniecznie video i zdjęcia.


























