Bramkę na 1:0 dla MKS-u strzelił w 41. minucie Piotr Kwietniewski . Jednak już do tego momentu Chojniczanka mogła - i powinna - prowadzić znacznie wyżej. Wystarczy wspomnieć niewykorzystany przez Sławomira Ziemaka rzut karny - piłka trafiła w słupek, albo poprzeczkę "ustrzeloną" przez Sławomira Pacha z rzutu wolnego.
Również w drugiej połowie piłkarze gospodarzy stworzyli sobie wiele stuprocentowych sytuacji do strzelenia bramki, jednak nie udało im się więcej pokonać bramkarza gości.
I gdy wydawało się, że skromne 1:0 uda się "dowieźć" do końca, Raków w 81. minucie strzelił gola wyrównującego. W doliczonym czasie gry goście mieli jeszcze świetną sytuację, żeby mecz w Chojnicach wygrać. Na szczęście Krzysztof Baran obronił rzut karny i spotkanie zakończyło się remisem.
Trener MKS-u Grzegorz Kapica był bardzo zadowolony z gry, ale rozczarowany nieskutecznością swoich podopiecznych.
"Może w przerwie zimowej do klubu uda nam się sprowadzić napastnika, który będzie umiał wykańczać te znakomite sytuacje", dodaje trener Chojniczanki.
Przewagę Chojniczanki na boisku widział także trener Rakowa Częstochowa Jerzy Brzęczek.
Dodajmy, że Raków od 16. minuty spotkania grał w oslabieniu - drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył jeden z obrońców.
Ostatni mecz rundy jesiennej w 2. lidze Chojniczanka rozegra za tydzień w Wągrowcu z miejscową Nielbą.
Patronem medialnym MKS-u jest Radio Weekend.















