Ich zdaniem duchowny powinien dalej nauczać ich dzieci – potwierdza Radiu Weekend dyrektor Zespołu Szkół Numer 7 w Chojnicach Wiesława Gerke.
Rodzice mówili o tym podczas ostatniego zebrania w szkole. Poruszono na nim sprawę słów, które kilkanaście dni temu miały paść na lekcji religii w Zespole Szkół numer 7 w Chojnicach.
Według „Dziennika Bałtyckiego”, który w zeszłym tygodniu doniósł o sprawie, ksiądz prowadzący lekcję religii miał zwrócić się do uczennicy trzeciej klasy w taki sposób: „Wolniej, wolniej, to będziesz krzyczała do męża podczas nocy poślubnej”. Miała to być reakcja duchownego na prośbę uczennicy, która nie nadążała notować.
W obronie księdza stoją nie tylko rodzice, ale też wychowawca, uczniowie, a wśród nich przewodnicząca samorządu uczniowskiego i nastolatka, do której bezpośrednio miał zwrócić się katecheta. Wszyscy oni przyszli do naszej redakcji i poprosili o możliwość wypowiedzenia się w tej sprawie.
W rozmowie z reporterem Radia Weekend ksiądz przyznaje, że w tej całej historii to on czuje się ofiarą. Zaprzecza oskarżeniom i wprost nazywa je walką z Kościołem i godzeniem w Kościół.
„Nie wypowiedziałem tych słów, nikogo nie obraziłem” - mówi stanowczo ksiądz:
Po stronie księdza stoi też uczennica, do której miały być skierowane kontrowersyjne słowa. Oto jej wersja przebiegu tamtej lekcji:
W podobnym tonie wypowiada się gospodarz klasy, a jednocześnie przewodnicząca samorządu uczniowskiego Marta Jażdżewska:
Swoim uczniom wierzy ich wychowawca Rafał Wiligała. Jak twierdzi, wychowankowie mówią mu właściwie o wszystkim i ma z nimi dobry kontakt:
Zdaniem rodziców uczniów nie ma powodu, by ksiądz poniósł jakiekolwiek konsekwencję:
Artykuł opisujący incydent ukazał się w „Dzienniku Bałtyckim Polska The Times” we wtorek 21 września. Po jego publikacji dyrekcja szkoły podjęła decyzję, by o dalszym rozwoju sprawy ostatecznie zdecydowali na zebraniu rodzice. Zebranie odbyło się we wtorek.















