W grudniu zeszłego roku Ryszard Gołuchowski wracał pociągiem z Gdyni do domu. Tam kupił bilet do Czarnego, z przesiadką w Chojnicach.
Problem w tym, że pociąg relacji Tczew – Chojnice był opóźniony. Kiedy więc pasażer dojechał do Chojnic, jego kolejny pociąg relacji Chojnice – Szczecinek już odjechał. Był to ostatni pociąg tego dnia.
Gołuchowski postanowił wezwać taksówkę i zamówił kurs do domu. Rachunek 150 złotych. Takiej kwoty żądał potem od kolei. Najpierw na własną rękę, potem w sądzie.
„W sprawie został wydany nakaz zapłaty” - mówi prezes Sądu Rejonowego w Człuchowie Mirosława Dykier-Ginter:
„Pieniądze nie są wielkie, ale dla mnie to była sprawa honorowa” – mówi dziś Ryszard Gołuchowski”
Tymczasem kolej nie ma sobie nic do zarzucenia.
„Uważamy w dalszym ciągu, że sytuacja nie upoważniała Pana Gołuchowskiego do reklamowania sprawy” - wyjaśnia zastępca dyrektora Pomorskiego Zakładu Przewozów Regionalnych w Gdyni Benedykt Plotta:
Kolej wpłaciła już należność zasądzoną Ryszardowi Gołuchowskiemu.














