Niepokojące treści z pogróżkami miały trafić na prywatną skrzynkę mailową burmistrza Kościerzyny. Dawid Jereczek twierdzi, że pojawiły się kilka dni po interwencji posłanki Prawa i Sprawiedliwości Doroty Arciszewskiej-Mielewczyk.
- Trzeba mówić głośno, jakie są konsekwencje dezinformacji - mówi burmistrz Kościerzyny Dawid Jereczek i dodaje, że niepokojące treści odnosiły się do tematu interwencji poselskiej. - Tam też zostało powiedziane, że miasto będzie budować centrum dla imigrantów, co jest zupełnie nieprawdziwą informacją - zaznacza włodarz:
Jeżeli mamy interwencję poselską, z której tak naprawdę robi się show polityczny na podstawie informacji nieprawdziwych, to później chociażby są to takie konsekwencje, gdzie na moją prywatną skrzynkę przychodzą wiadomości, które można uznać za pogróżki czy za groźby i to już się robi niebezpieczne, w szczególności w tej sytuacji, którą mamy dzisiaj, chociażby w ostatnich dniach na terenie kraju.
Burmistrz Jereczek zapowiada też, że sprawę niepokojących wiadomości skonsultuje z prawnikami i prawdopodobnie złoży stosowne zawiadomienie do policji.
Tymczasem posłanka PiS Dorota Arciszewska-Mielewczyk twierdzi, że podczas jej interwencji poselskiej w Kościerzynie nie było tez, tylko pytania. - Zadawałam panu burmistrzowi pytania, bo przez rok nie otrzymałam odpowiedzi na interwencję poselską, związaną z realizacją projektu dotyczącego imigrantów - mówi Weekend FM posłanka PiS Dorota Arciszewska-Mielewczyk:
Ja przecież sama poprosiłam pana burmistrza, żeby ze mną wyszedł na konferencję prasową, gdzie będzie miał możliwość odpowiedzi na pytania ludzi, którzy tam się zgromadzili i tyle. Jest mi przykro, że pan burmistrz dostaje pogróżki. Ja też dostaję różnego rodzaju pogróżki. Ale czy to oznacza, że ja mam przestać komunikować się z samorządem, że mam przestać interweniować, gdy proszą mnie o to mieszkańcy poszczególnych miast i wsi? No to jakaś paranoja by była.
Posłanka PiS zapowiada też, że nie zaprzestanie interwencji poselskich.















