Korki na rondzie Solidarności to chojnicka codzienność. Szczególnie w czasie porannego szczytu można tam utknąć w zatorze. Od września funkcjonuje tu jednak rozwiązanie, które przynajmniej tymczasowo ma poprawić sytuację w newralgicznym momencie dnia. To osoby wyznaczone do przeprowadzania większych grup osób przez pasy.
Mniej więcej od 7:30 do 8:10 jest pan, którego można określić mianem "przeprowadzacza". Ma taki specjalny znak "stop" i współpracuje ze strażnikiem miejskim. Po jednej stronie od Placu Piastowskiego jest pan przeprowadzacz, a po drugiej stronie od ulicy Szerokiej jest strażnik miejski i ich zadaniem jest to, aby kumulować, koncentrować przechodniów i dopiero przepuszczać ich przez przejście dla pieszych wtedy, kiedy jest już grupa.
Mówi burmistrz Chojnic Arseniusz Finster.
Włodarz uważa, że takie działania powodują, iż ruch jest bardziej płynny. Strażnik miejski oraz osoba zatrudniona dodatkowo posiadają stosowne uprawnienia. Przeprowadzacz jest opłacany ze środków urzędu pracy i ratusza przeznaczonych na roboty publiczne.
Docelowo władze powiatu proponują jednak zaprojektowanie w tym miejscu ronda turbinowego. Kolejny pomysł na upłynnienie ruchu to odsunięcie dalej od ronda przejścia dla pieszych na ulicy Sukienników.














