Przekazanie środków na dokończenie ulicy Żeglarskiej w Chojnicach wywołało kontrowersje u niektórych radnych. Sprawa po wniosku burmistrza była procedowana na ostatniej sesji Rady Miejskiej. Inwestycja zakłada partnerstwo publiczno-prywatne.
Jest inicjatywa i jest porozumienie z dwiema firmami, które chcą partycypować w kosztach połączenia ulicy Żeglarskiej z ulicą Kościerską. Po wykonaniu tego zadania, to jest 620 tys. po naszej stronie, czyli wsad materiałowy, ul. Żeglarska byłaby przejezdna w całości, czyli od ulicy Kościerskiej do ulicy Igielskiej i wówczas MZK mogłoby, nasza firma, tam wprowadzić połączenia autobusowe.
Tłumaczył burmistrz Chojnic Arseniusz Finster.
Taki pomysł nie spodobał się części radnych. Wskazywali, że burmistrz wstrzymał w tym roku budowę ulicy Widokowej, o którą walczyła opozycja. Powodem miała być chęć zmniejszenia zadłużenia. Opozycja widziała w tym jednak polityczną zemstę. Teraz jest zdziwiona, że na ulicę Widokową pieniędzy nie było, a na Żeglarską się znalazły.
Magia. Środki, których nie było tydzień temu czy dwa tygodnie temu, nagle w budżecie się pojawiają. Dzisiaj, w momencie, w którym jest taka wola dewelopera, to burmistrz wprowadza tylnymi drzwiami inną ulicę, ulicę Żeglarską. Ja się nie zgadzam na taką grę w trzy kubki, w której okazuje się, że w jednym nie ma, w drugim, w trzecim nie ma, a nagle się okazuje, że jednak jesteśmy ograni przez Wielkiego szu, który jeszcze w kieszeni trzyma kuleczkę.
Krytykował radny Kamil Kaczmarek.
Burmistrz Chojnic kontrował, że już w zeszłym roku część ulicy Żeglarskiej została zbudowana i były zapowiedzi dalszej współpracy. Ruch jest na niej duży, a trakt uda się zbudować za pół ceny. W głosowaniu radni przychylili się do przekazania pieniędzy.
Już po głosowaniu radny Mateusz Wróblewski podziękował za rozbudowę ulicy Żeglarskiej, ale w swoim imieniu przeprosił mieszkańców ulicy Widokowej, że nie jest modernizowana jako pierwsza.














