Najpierw była awaria i zalanie sekretariatu burmistrza Chojnic. Potem remont pomieszczenia i plan modernizacji wyposażenia tego wnętrza. Te drugie prace stały się kością niezgody, bo jak twierdzi opozycja, włodarz rozpoczął inwestycję bez decyzji radnych o zmianach w budżecie. Prace remontowe faktycznie zaczęły się przed ostatnią sesją Rady Miejskiej. To na niej radni mieli zdecydować, czy przekazać 100 tys. zł na modernizację sekretariatu.
Remont usuwał skutki zalania. Posiadamy odpowiedni paragraf w budżecie "finansowanie administracji" i nie musiałem nikogo pytać o zgodę, żeby tą podłogę wymienić, bo środki były i są. Natomiast jeżeli chodzi o te kwestie, nad którymi będzie radzić wysoka rada, to to są kwestie modernizacyjne i tutaj odpowiednie procedury zostaną uruchomione dopiero po podjęciu decyzji przez wysoką radę.
Zapewniał radnych burmistrz Chojnic Arseniusz Finster.
Dodał, że wart 25 tys. zł remont został sfinansowany z polisy ubezpieczeniowej w kwocie 5 600 zł, a w reszcie z funduszu remontowego ratusza. A modernizacja, czyli zakup nowego sprzętu i wyposażenia, zostanie zrealizowana po zmianach w budżecie.
Kilkoro radnych na sesji zakwestionowało te wyjaśnienia. Stwierdzili, że modernizacja rozpoczęła się się bez zgody rady.
To jest skandaliczne, że jako radni jesteśmy traktowani w ten sposób. Na komisji budżetu zapytaliśmy wprost o te 100 tys. zł, które ma być na remont modernizację sekretariatu i pani skarbnik udzieliła nam odpowiedzi, na co mają być te środki przeznaczone i opowiedziała o awarii, opowiedziała o tym, że miał być to remont, ale że się nie da i trzeba iść dalej i że pracę już trwają i możemy sobie iść zobaczyć.
Stwierdził radny Kamil Kaczmarek.
Radna Marzenna Osowicka skomentowała, że takim podejściem burmistrz sprowadził radnych tylko do roli "maszynek do głosowania". Z kolei Marek Szank zauważył, że jeśli doszło do awarii, to należało poinformować o tym radnych wcześniej. Wówczas nie byłoby żadnych kontrowersji.
Opozycja wytknęła także, że skoro ubezpieczyciel wypłacił 5 tys. zł, to takie były rzeczywiste szkody. Teraz natomiast jest mowa o 100 tys. zł.
Zmiany w budżecie przeszły przy 13 głosach za, 3 przeciwnych 4 wstrzymujących. Sprawa remontu ratusza została zgłoszona do Regionalnej Izby Obrachunkowej w Gdańsku. Zbada ona prawidłowość wydatkowania pieniędzy.














