Burmistrz Chojnic uzyskał wotum zaufania i absolutorium, ale wczorajsza (22.06) sesja była rekordowo długa. Brak ograniczenia czasowego w prowadzeniu dyskusji przez radnych znacząco wpłynął na długość obrad.
Debatę nad raportem o stanie gminy, która jest integralną częścią decyzji o wotum zaufania rozpoczęli mieszkańcy. Michał Gruchała ze Stowarzyszenia "Chojnice – tu bije moje serce" skupił się między innymi na współpracy z organizacjami pozarządowymi. Jego zdaniem ta kuleje.
Konsultacje są po to, aby włączać mieszkańców i organizacje pozarządowe w życie wspólnoty oraz umożliwić każdemu, kto chce działać na rzecz miasta, gminy czy osiedla realny wpływ na swoją małą ojczyznę. Nie po to, aby zgłaszane propozycje odrzucać z powodów politycznych czy bez merytorycznej dyskusji. Wiele miast już to zrozumiało. Obawiam się, że Chojnice pod obecnym kierownictwem nie mają szans na rzeczywisty rozwój współpracy miasta z organizacjami pozarządowymi.
Stwierdził Michał Gruchała.
Z kolei Wojciech Czapiewski wytknął, że część raportu mogła powstawać na zasadzie "kopiuj-wklej" od lat. Jego zdaniem dokument był niepełny.
W raporcie również nie zauważyłem żadnych danych dotyczących zanieczyszczenia miasta. Nie wiemy, jaki jest poziom smogu, nie wiemy, jaki jest poziom zanieczyszczenia hałasem, nie wiemy również, jaki jest poziom zanieczyszczenia światłem. O smogu jest co najwyżej dopisane, że miasto podjęło inicjatywę "Stop dla smogu". Został wymieniony kilkukrotnie numer uchwały, jakby to miało jakikolwiek merytoryczny wpływ. Głosując za przyjęciem tego raportu głosujecie tak naprawdę za powtarzalnością.
Zwrócił się do Rady Miejskiej Wojciech Czapiewski.
Radni opozycji mieli do burmistrza całą listę zarzutów. Najpoważniejsze to najwyższe w historii 109 mln zł zadłużenia, odpływ mieszkańców i fatalna demografia. W mieście rośnie też bezrobocie. Inne argumenty to autorytarne rządy i niszczenie opozycji. Włodarz odpowiadał na tę krytykę, a w obronę wziął go radny Sebastian Matthes.
Na koniec 2025 roku zadłużenie Chojnic wynosiło około 35% dochodów ogółem i to jest poziom, który oczywiście wymaga zauważenia, wymaga pewnej ostrożności, dyscypliny i odpowiedzialności, ale nikt rozsądny przecież nie powie, że jest to poziom który można przedstawić jako finansową katastrofę. Są samorządy które funkcjonują z o wiele wyższymi wskaźnikami zadłużenia w Polsce.
Mówił radny Sebastian Matthes.
Ostatecznie w głosowaniach stosunkiem głosów 13 za, 4 przeciwnych i 3 wstrzymujących się burmistrz uzyskał wotum zaufania oraz absolutorium. Było ono 27 w karierze Arseniusza Finstera.














