Niewiele zabrakło, a Leszek Jodaniewski z Człuchowa wróciłby z Korei Południowej z medalem Mistrzostw Świata Weteranów w Tenisie Stołowym. W swojej kategorii wiekowej 75+ zakończył rywalizację w singlu na miejscach od piątego do ósmego.
Z grupy eliminacyjnej Człuchowianin wyszedł na pierwszym miejscu. Potem pokonał Czecha, Słoweńca i Japończyka. Drogę do strefy medalowej zamknął mu jednak Kanadyjczyk chińskiego pochodzenia, z którym przegrał w ćwierćfinale 2:3.
Chyba nie uwierzyłem w to, że można było wygrać i dlatego przegrałem te 3:2 końcówkę, tym bardziej, że prowadziłem 7:4. Ale jestem zadowolony, bo jest to mój życiowy sukces. Jeszcze tak wysoko w mistrzostwach świata nie byłem i dlatego pocieszam się, że wyszło tak, jak wyszło no i tyle, no bo co więcej mówić. Następnym razem.
Mówi Weekend FM Leszek Jodaniewski.
Grał też w deblu z Władysławem Zbylutem z Koszalina. Doszli do najlepszej 16-stki turnieju. Z kolei w gronie 32 najlepszych par zakończył rywalizację w mikście. Tu jego partnerką była dobrana do pary na miejscu reprezentantka Korei Południowej.
Na kolejne Mistrzostwa Świata Człuchowianin wybiera się za dwa lata do Turcji. Wielokrotny medalista mistrzostw Polki wyjazd uzależnia jednak od pozyskania stałego sponsora. Do tej pory finansuje wyjazdy głównie z własnej kieszeni, nie licząc okazyjnej pomocy z innych źródeł.


















