Instytucje kultury otwarte do późna i sporo wydarzeń w całym mieście - w Chojnicach trwa tegoroczna odsłona Europejskiej Nocy Muzeów. Przy Bramie Człuchowskiej można było na przykład dać się zakuć w dyby i chętnych do wypróbowania tej średniowiecznej formy kary nie brakowało.
- W Chojnicach pierwszy raz jestem. - A skąd jesteś? - Z Człuchowa. - Pierwszy raz w Chojnicach i od razu zakuty! - No. - Chciałam zapytać, jak było, jak się było zakutą? - A bardzo fajnie, bardzo mi się podobało.
W tym samym miejscu odciskano też w laku pieczęć z herbem Chojnic, można było zobaczyć na własne oczy, co przez wieki mieszkańcy gubili, a dziś znajdują w Chojnicach archeolodzy, czy postrzelać z łuku w miejskiej fosie.
Chojnickie Centrum Kultury z kolei w Noc Muzeów zamieniło się w fanklub samochodów rodem z Peerelu. Zlot zorganizowało stowarzyszenie ´Chojnickie Kaszlaki´, ale wystawcy swoimi zabytkowymi autami, głównie maluchami, przyjechali także z innych miast.
- Jestem Michał i pochodzę z koło Białego Boru, Brzezie. Na tym samochodzie prawo jazdy zdałem, jeszcze na linkę odpalany. To jest samochód z ´98 roku, prędkość 80 na godzinę, prawa jazdy się nie straci. - Jakub jestem i przyjechałem z Czerska. - Widzę, że oprócz malucha jest jeszcze fajny sprzęt grający z epoki. - Mamy magnetofon Unity Grundig rb 3200, radio turystyczne Unitry "Dana". Sprzęt oczywiście działający, mamy też kasety, czyli no to, na czym się kiedyś nagrywało, a z tyłu na kanapie mamy oryginalnie zapakowany proszek do prania IXI. - Wie pan, jestem ciekawa, czy tym proszkiem jeszcze by się coś uprało? - Nie wiem, nie chcę sprawdzać, bo szkoda nowego otwierać.
Z uczestnikami Europejskiej Nocy Muzeów w Chojnicach rozmawiała Aneta Czupryniak.

































