Jest ciąg dalszy dyskusji po awanturze w chojnickiej bibliotece. Tym razem wymiana słownych "ciosów" nastąpiła na sesji Rady Miejskiej w Chojnicach. Jan Koperski poinformował, że mailowo otrzymał przeprosiny od Kamila Kaczmarka. W wiadomości radny przeprosił za słowa, których użył. Wezwał jednak do zaprzestania powtarzania w przestrzeni publicznej, jakoby rozkruszył ciastko nad jego głową.
W odpowiedzi Jan Koperski stwierdził, że takiej wiadomości nie może uznać za rzeczywiste przeprosiny. Chodziło głównie o zaprzeczenie rzekomemu rozkruszeniu ciastka.
- Nie sposób zaakceptować sytuacji, w której formułuje pan przeprosiny, jednocześnie negując rzeczywisty przebieg wydarzeń. Jeżeli intencją pana jest rzeczywiste zamknięcie tej sprawy, oczekuję jednoznacznego pełnego i zgodnego z faktami odniesienia się do wszystkich aspektów zaistniałej sytuacji. Każdą inną formę wypowiedzi będę postrzegał jako próbę relatywizowania zdarzenia i działania wyłącznie wizerunkowego.
Stwierdził radny Jan Koperski.
Radny Kamil Kaczmarek w odpowiedzi wymienił wszystkie szykany i ataki, jakich, jego zdaniem, doznał od władz miasta i innych radnych. Całą sprawę jeszcze raz opisał jako polityczną manipulację.
- Robicie wszystko, żeby ośmieszyć, wyszydzić, żeby kryminalizować działanie opozycji. Wmawiacie mieszkańcom, że z pociętego filmiku wynika to, że ktoś został okruszony ciastkiem. Gdybym rozkruszył ciastko, gdybym wrzucił je do kawy, to również bym za to przeprosił. Pomimo przebywania w tak patologicznym środowisku jakie wy tutaj tworzycie, wciąż mam w sobie jeszcze sumienie, które rozróżnia dobro od złego.
Ripostował radny Kamil Kaczmarek.
Stwierdził też, że nie ma zamiaru nigdzie uciekać i może ponieść konsekwencje rzekomych manipulacji. Na tej samej sesji burmistrz poinformował, że w sprawie zdarzeń z biblioteki złożył zawiadomienie do prokuratury.














