Czy wodociągowa inwestycja gminy Tuchola jest jeszcze do uratowania? Jak już mówiliśmy w Weekend FM, chodzi o budowę sieci w rejonie Legbąda, czyli w Łosinach, Barłogach, Rzepicznej, Koślince, Niwkach i Lasku.
Zadanie ma 3-milionowe dofinansowanie z KPO, ale może je utracić przez poprzetargowe odwołanie jednego z oferentów i fakt, że utknęło ono w Krajowej Izbie Odwoławczej.
Jak ustaliliśmy, KIO sprawą z Tucholi zamierza się zająć dopiero w kwietniu, a to znacznie skraca czas na wykonanie zadania. Ten, zgodnie z umową, upływa w połowie maja. Tucholski ratusz reaguje dwutorowo: wysyła do KIO wniosek o przyspieszenie rozpatrzenia sprawy, a do ministerstwa rozwoju o wydłużenie terminu dofinansowania.
- Jeszcze jesteśmy w grze - mówi burmistrz Tadeusz Kowalski, ale nie ukrywa, że widmo utraty unijnego wsparcia jest realne.
Byłoby głupio dla urzędu marszałkowskiego również, gdybyśmy dofinansowanie trzymilionowe stracili bezpowrotnie. W budżecie nie mamy własnych środków, żeby zadanie realizować, ale w dalszym ciągu, jak sądzę, jesteśmy w grze, oby to rozstrzygnięcie przed KIO było dla nas korzystne, bo jeśli ono będzie niekorzystne, to już się tego po prostu uratować nie da.
Przypomnijmy, przetarg na budowę sieci wodociągowej w rejonie Legbąda, z kwotą 3 mln zł, wygrało tucholskie Przedsiębiorstwo Komunalne. Zaś oferent, który wniósł odwołanie do KIO, proponował cenę dwa razy większą.














