Grunty inwestycyjne w Chojnicach są na wyczerpaniu, ale burmistrz ma pomysł, jak pozyskać nowe. Rozwiązanie, jakie rozważa Arseniusz Finster, jest jednak nietypowe. Jego celem jest pozyskanie 300 hektarów ziemi, które w granicach administracyjnych miasta użytkuje Instytut Hodowli i Aklimatyzacji Roślin. Właścicielem gruntu jest Skarb Państwa, a celem instytutu korzystanie z ziemi do celów rolniczych. IHAR ziemię sprzedaje więc niechętnie. Burmistrz liczy jednak na to, że może zgodzi się na zamianę nieruchomości na inną rolę.
Czy na przykład, gdyby miasto chciało pozyskać 300 hektarów i kupiłoby 300 hektarów gruntów rolnych na terenie innej gminy i przekazało IHAR-owi, to czy IHAR zamieni się z nami, czy się nie zamieni? Dla IHAR jest potrzebna ziemia, chcą ją uprawiać: rzepak, jęczmień, pszenicę i tak dalej i tak dalej, ziemniaki. Nie muszą tego robić w mieście. Tu jest mało gruntów trzeciej klasy; to jest na ogół czwarta klasa, trochę jest trzeciej. No więc czy to nie jest obojętne, gdzie to będzie?
Mówi burmistrz Chojnic Arseniusz Finster.
Włodarz swój autorski pomysł podpiera liczbami. Grunt rolny kosztuje około 50 tys. zł za hektar. To daje koszt zakupu około 18 mln zł. Z kolei 300 hektarów objętych planem miejscowym w mieście ma wartość aż 300 mln zł.
Wspomniany problem będzie omawiany na spotkaniu burmistrza z dyrektorem IHAR-u.














