Zakup nowego auta dla Straży Miejskiej w Chojnicach stał się powodem sporu między burmistrzem i opozycją. Był to jeden z tematów obrad ostatniej sesji. Radni decydowali o zmianach w budżecie, a w tych znalazło się 160 tys. zł na zakup nowego pojazdu dla municypalnych. Ten pomysł nie spodobał radnemu Kamilowi Kaczmarkowi. Przed laty był on jednym z inicjatorów referendum w sprawie likwidacji Straży Miejskiej. Radny widział pilniejsze potrzeby.
Nie neguję że strażnicy chcieliby jeździć nowym pojazdem ,bo stary może być już wysłużony ,natomiast ten w posiadaniu Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej ma 20 lat i takiej uchwały o zakupie nowego pojazdu dla osób niepełnosprawnych w tej chwili nie procedujemy. 10 lat temu 95% mieszkańców miasta opowiedziało się wtedy za likwidacją straży miejskiej.
Mówił radny Kamil Kaczmarek.
Zarzucił też włodarzowi, że 10 lat temu torpedował demokratyczne referendum. Nie zwołał również zapowiadanego referendum, w którym mieszkańcy mieli ocenić Straż Miejską po zmianach funkcjonowania. Nie doszło też do stopniowego wygaszania formacji.
Burmistrz natomiast zarzucił radnemu, że w 2015 roku manipulował opinią publiczną przed głosowaniem. Chodzić miało o straszenie rzekomym podatkiem na sfinansowanie Straży Miejskiej.
Zainwestowaliśmy w tym roku w monitoring przyszło 300 tys. zł po to, żeby poprawić skuteczność straży miejskiej. Przeanalizujcie państwo współpracę straży miejskiej z policją, zobaczycie wówczas, że ta współpraca układa się bardzo dobrze i mamy prawie stuprocentową wykrywalność tych zdarzeń, do których dochodzi w przestrzeni miejskiej. Gdyby nie było straży miejskiej, nie byłoby centrum monitoringu, chojnicka policja nie miałaby partnera do współpracy.
Argumentował burmistrz Chojnic Arseniusz Finster.
W głosowaniu za zmianami było 13 radnych, przeciw zagłosowało 4 wstrzymało się 3.














