Padło dużo mocnych słów, popłynęły też łzy - na wczorajszej (29.11) sesji Rady Miejskiej w Tucholi ostatecznie zapadły decyzje o zamiarze likwidacji szkół w Stobnie i Kiełpinie. Jak już wiecie z Weekend FM, społeczności obu wsi od niemal pół roku toczyły bój o swoje placówki.
Gmina chce je zamknąć, bo - jak tłumaczy burmistrz - nie jest w stanie już więcej dokładać do oświaty. Ma też w ręku potwierdzający jego argumenty audyt. Rodzice i popierający ich radni uważają natomiast, że szkoła to coś więcej niż cyferki.
Decyzja ta opierając się głównie na analizach finansowych, nie uwzględnia konsekwencji społecznych, edukacyjnych oraz demograficznych.
Nie wiem co będzie w przyszłości, nie wiem, jak będzie wyglądać wieś. Ogólnie jest mi wstyd teraz przed społeczeństwem Kiełpina, przepraszam, dziękuję.
Mówili na sesji przewodnicząca Rady Rodziców szkoły w Kiełpinie Judyta Katka oraz radny z tej wsi Krzysztof Baran.
Barbara Drewczyńska wspomniała o zwijaniu małych ojczyzn, a burmistrz Tadeusz Kowalski apelował o niedzielenie społeczeństwa i zaprzestanie internetowego hejtu.
Wyzywają mnie od debili. Mówią, że jestem Judaszem, który za srebrniki sprzedaje szkoły. Jak ja mam się czuć? Państwo wszyscy mówicie o emocjach, a ja nie jestem z kamienia, nie jestem z metalu. Ja też mam rodzinę, która też się o mnie martwi.
Przypomnijmy, ewentualna likwidacja szkół w gminie Tuchola ma przynieść niespełna 6-milionowe oszczędności. Ratusz zapewnia, że dzieci znajdą dobre warunki w innych placówkach, a nauczyciele pracę.
Szef tucholskiego Związku Nauczycielstwa Polskiego zapowiedział jednak, że organizacja nie poprze tych projektów.













