Przedwcześnie zakończyła się wczoraj (30.08.) triathlonowa sztafeta na dystansie potrójnego Ironmana w wykonaniu trzech mundurowych z Człuchowa. Maciej Kosiński ukończył etap pływacki, ale Robert Kujawski nie mógł rozpocząć biegania, bo Andrzej Imianowski został potrącony przez samochód na 34. kilometrze etapu kolarskiego Tower Triathlonu w Bolesławcu nad Prosną. Kobieta kierująca osobowym volkswagenem w czasie skrętu w lewo nie ustąpiła pierwszeństwa przejazdu jadącemu z naprzeciwka kolarzowi. Choć ten intensywnie hamował, to jednak nie zdołał uniknąć zderzenia.
"Jestem zły, bo czułem się bardzo mocny i zmotywowany, a – jak to mówimy – noga dobrze podawała" - mówi Weekend FM strażak, służący na co dzień w Komendzie Powiatowej PSP w Chojnicach.
Nie ukrywam, że czuję ogromny niedosyt z powodu tego, że nie udało się tego wyścigu dojechać, aczkolwiek nie uważam, że go przegraliśmy, ponieważ była podjęta próba pokonania. Wypadki chodzą po ludziach. Wrócimy silniejsi. Jestem pewien, że czy w kolejnym czy w następnych latach jeszcze to wygramy.
Andrzej Imianowski ma złamany obojczyk i wybity palec u ręki. Do tego ogólne potłuczenia. Jest już w domu.















