Nie milkną emocje w sprawie wprowadzenia skrzyżowań równorzędnych na chojnickich osiedlach. "Nie wszędzie "zasada prawej ręki" daje kierującym poczucie bezpieczeństwa " - argumentowała podczas posiedzenia Rady Samorządów Osiedlowych Kornelia Żywicka. Zdaniem przewodniczącej osiedla Hallera - Bursztynowe takim punktem jest np. obręb Szkoły Podstawowej nr 7 i wiodąca do niej ulica Zapolskiej:
- Tam są ślepe uliczki, które gdzieś tam z boku wyjeżdżają i mają pierwszeństwo zawsze na prawej wolnej i to jest niefajne, bo tam jest kilka głównych dróg i jak prędzej się nimi jeździło to wiadomo, że ktoś jedzie, z boku ktoś dojeżdża z tych ślepych i jakby musi się włączyć, poczekać. Jest problem zimą. Jedzie się pod górkę, to tak naprawdę nie ma możliwości pojechać dalej.
Dyrektor Wydziału Komunalnego w chojnickim ratuszu Jarosław Rekowski tłumaczył, że wprowadzenie tej zasady ma na celu przede wszystkim spowolnienie tempa jazdy samochodów.
- Wolniejsze tempo jazdy to więcej czasu na reakcję dla kierowców - podkreślał.
- Na drogach głównych mieszkańcy bardzo często monitowali, że prędkości nie są dostosowane do znaku, stąd aż taka zmiana. Należy ograniczyć tę prędkość chociażby dlatego, że jesteśmy na drodze do szkoły, gdzie bardzo dużo młodzieży jeździ i rowerami, dla mnie to jest ważniejsze, niż samochody.
- Jak jedzie rowerem pod górkę, to z boku ma pierwszeństwo i może mu wyjechać.
- Nie może.
- No teoretycznie może.
Dyskutowali dyrektor Jarosław Rekowski i przewodnicząca jednego z chojnickich osiedli Kornelia Żywicka.
















