Nie ma zgody Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska na odstrzał dwóch wilków w gminie Rzeczenica. Urząd wystąpił o to po atakach drapieżników na prywatną hodowlę danieli w Rzeczenicy. Z dokumentacji wynika, że od 2021 roku doszło do siedmiu zdarzeń, w których zagryzionych zostało 16 danieli, a kolejne się spłoszyły, choć hodowla była ogrodzona.
Ten argument jednak nie przekonał GDOŚ. W dużym skrócie chodzi o to, że odstrzał jest czynnością ostateczną, a najpierw trzeba sięgnąć po alternatywne rozwiązania, jak np. płoszenie.
Argumentem jednym z tych było, że wnioskodawca nie występował prędzej do RDOŚ z uzyskaniem zezwolenia na umyślne płoszenie wilka. Płoszy się wilki czy petardami, czy specjalnymi urządzeniami, robi się pastuchy. Formalnie nie występował. Według informacji, które mieliśmy to robił, ale nie miał formalnej zgody i m.in. jest to jeden z argumentów.
Mówił w czasie ostatniej sesji Rady Gminy Rzeczenica wójt Marcin Szulc.
Głos zabrał też radny Grzegorz Karasek, były już nadleśniczy Nadleśnictwa Czarne Człuchowskie. Podkreślał, że wilki coraz częściej pojawiają się w gminie, jest ich coraz więcej i trzeba pamiętać, że są niebezpieczne:
- Nie chcę tutaj wyrokować, ale może dojść do tragedii i takie podjęcie decyzji przez generalną dyrekcję to jest dla mnie takie trochę niepojęte i na pewno uzasadnienie też jest dziwne i my musimy zacząć robić z tą populacją większy porządek.
Teraz decyzję GDOŚ wójt przekaże właścicielom hodowli i im pozostawi decyzję w sprawie ewentualnego odwołania się od decyzji czy złożenia wniosku o zgodę na płoszenie wilków.
Więcej na ten temat:
















