Biegali w strojach kąpielowych i sportowych ubraniach. Maszerowali też z kijkami, a na koniec wskoczyli do wody. Blisko 400 uczestników stanęło na starcie Biegu Morsa, który odbył się wczoraj (18.02.) w Garczynie koło Kościerzyny. Była to już 11ta edycja imprezy.
Tegoroczna edycja biegu miała wyjątkowy charakter. W związku z tragiczną śmiercią lekarza i społecznika Radosława Flisikowskiego, który był pomysłodawcą i inicjatorem tego wydarzenia, zdecydowano, aby bieg otrzymał jego imię. - mówi Weekend FM prezes klubu "Forrest Gump" Joanna Piankowska:
- Na pamiątkę naszego przywódcy, twórcy tego biegu Radka Flisikowskiego postanowiliśmy, że od tego roku bieg będzie zawsze jego imienia, żeby upamiętnić, co zrobił dla nas. Zachęcał mnóstwo ludzi, zapalał do aktywności wszelakich, nie tylko biegów.
- Radek zawsze uprawiał sport. Myślę, że bardzo cieszyłby się z tego, że dziś bieg nosi jego imię - mówiła ze wzruszeniem żona Radosława Flisikowskiego Anna Flisikowska:
- Gdziekolwiek jest, na pewno nam kibicuje, na pewno był na trasie, bo zawsze trasę sprawdzał dzień prędzej i w dniu biegu przechodził ją, sprawdzał wszystkie kałuże, wszystkie korzenie. Cały "Bieg morsa" zawsze był w naszym domu, zawsze jakby nasze córki i ja współtowarzyszyłyśmy Radkowi.
Dodajmy, że podczas wczorajszego (18.02.) Biegu Morsa rodzina zmarłego odebrała z rąk przedstawicieli gminy Kościerzyna pośmiertnie przyznane lekarzowi medal i odznakę "Złoty Laur".



































