Prokuratura była na "nie", obrońca podtrzymał wniosek, a sąd wybrał rozwiązanie pośrednie. Nie będzie nowej opinii biegłego w sprawie pożaru w chojnickim hospicjum w styczniu 2020 roku. Przynajmniej na razie. Będzie za to uzupełnienie już istniejącej, którą na zlecenie sądu wykonał były strażak Krzysztof Łangowski.
Sąd zgodził się z argumentacją obrony, że biegły w chwili formułowania wniosków zawartych w przedstawionej już na sali rozpraw opinii, nie znał całokształtu zebranego w sprawie materiału dowodowego. Chodzi tu głównie o zeznania świadków i nagranie z kamery, którego nie było na wcześniejszym etapie postępowania.
Teraz biegły ma miesiąc na przejrzenie akt i uzupełnienie opinii. Sąd ten poszerzony materiał potem oceni i ewentualnie powoła nowego eksperta.
- W pierwszej kolejności należy w ocenie sądu podjąć próbę uzupełnienia opinii biegłego Krzysztofa Łangowskiego, dopiero wówczas będziemy mogli procedować w zakresie nowej opinii, oczywiście jeżeli obrońca będzie podtrzymywał ten wniosek i jeżeli pan biegły zdąży w miesiąc, bo trochę tego materiału jest.
Mówił dziś na sali rozpraw w Chojnicach sędzia Dawid Nosewicz. Przypomnijmy - proces w chojnickim Sądzie Rejonowym dotyczy pożaru, w którym zginęły cztery osoby. Oskarżeni - Barbara Bonna i Jerzy Krukowski - odpowiadają m.in. za niedopełnienie obowiązków z zakresu ochrony przeciwpożarowej w hospicjum.
Biegły rok temu wskazał przed sądem, że w budynku nie było hydrantów i że w jego opinii odpowiednio przeszkolony personel mógłby się nimi posłużyć, by ugasić zaprószony przez jednego z pensjonariuszy pożar.















