Po sobotnim (16.09.) benefisie polskich mistrzów świata w boksie zawodowym trudno będzie spotkać w Człuchowie kogoś, kto nie posiada autografu lub nie ma zdjęcia z Tomaszem Adamkiem, Krzysztofem Głowackim, Dariuszem Michalczewskim, Łukaszem Różańskim czy Krzysztofem Włodarczykiem. Czempioni w komplecie stawili się na gali zorganizowanej na ich cześć i byli do dyspozycji kibiców. Zostali też obsypani upominkami, podziękowaniami i gratulacjami.
Cieszę się, że taka sytuacja ma miejsce, że możemy się wszyscy spotkać, bo to naprawdę jest właśnie takie niespotykane, żeby wszyscy byli w jednym miejscu. Ja przyznam, że miałem tutaj 750 km i dzisiaj jechałem, a zaraz muszę wracać, bo jutro muszę być w Rzeszowie na kolejnym wydarzeniu sportowym, więc w tam i z powrotem, można powiedzieć.
Wiadomo, ja mieszkam w Stanach, no to nie widzi się człowiek na co dzień, a jest akurat okazja, jestem w Polsce. Dlaczego miałbym nie przyjechać? Jest to oczywiście druga strona Polski. Ponad osiem godzin trzeba było jechać, by być.
Mówią w rozpowie z reporterem Weekend FM Łukasz Różański i Tomasz Adamek, którzy w Człuchowie byli po raz pierwszy.
Reportażu z benefisu wysłuchacie w piątek (22.09.) w „Sportowym Weekendzie” w Weekend FM.















