Kolejna sesja Rady Powiatu Tucholskiego i kolejne słowne utarczki. Podobnie jak w lipcu poszło o uchwałę w sprawie skargi na starostę i tutejszy PCPR. Wtedy jej nie przegłosowano, bo opozycja zerwała obrady. Radni przed opuszczeniem sali wytłumaczyli, że nie podoba im się tryb pracy, w którym są niedoinformowani i zaskakiwani przez zarząd. Temat powrócił na sierpniowej sesji, a przewodnicząca Rady Dorota Gromowska zwróciła się bezpośrednio do Andrzeja Urbańskiego - radnego, który był pierwszym głosem opozycji na zerwanej sesji.
- Jest mi przykro, że pan nie szanuje swoich wyborców. Czy aż tak jest tutaj panu na tej sali źle, że trzymał pan teczkę pokazując, że bycie radnym powiatu tucholskiego jest dla pana wręcz ciężarem nie do zniesienia. Manifestacja związana z opuszczeniem sali to moim zdaniem lekceważenie wyborców.
Mówiła Dorota Gromowska. A Andrzej Urbański nie pozostał dłużny:
- Niech pani się nie martwi o moich wyborców - powiedział i raz jeszcze skrytykował tłumaczenia, że radni nie otrzymali treści skargi z uwagi na ochronę danych osobowych.
- Ja uważam, że protest był uzasadniony. Gdybyśmy tak szli takim rozumowaniem cały czas, to jeszcze w Polsce byłby PRL, jakby nie wolno było protestować, a też nie róbmy, że tak powiem kolokwialnie, idioty z pana prawnika, ponieważ myślę, że pan prawnik, który przygotował tę uchwałę, mógł przygotować uchwałę, w której wyjaśnia się temat skargi bez podawania nazwisk czy adresów.
Skarga, która przez Komisję Skarg, Wniosków i Petycji została uznana za niezasadną, dotyczyła pozbawienia jednej z rodzin zastępczych statusu zawodowego. Ostatecznie przegłosowano ją na ostatniej sesji przy jednym głosie przeciwnym i czterech wstrzymujących się.















