W Czersku tłum ludzi w laczkach wspólnie tańczy dziś "Kaczuchy".
To bicie rekordu Guinnessa - po to, by nagłośnić problem Spółdzielni Inwalidów "Równość". Od ponad siedemdziesięciu lat produkuje ona kapcie, ale po utracie kilku dużych kontraktów stanęła na skraju bankructwa. A to oznacza groźbę masowych zwolnień ludzi, którzy poświęcili tej pracy sporą część życia. I wciąż robią kapcie, choć pieniędzy nie dostali od marca.
- Czekamy, aż wypłacą nam pieniądze, bo jesteśmy w restrukturyzacji i czekamy, a co będzie dalej, nie wiadomo.
- Pan tu ile lat pracuje?
- 36. Skończyłem tutaj szkołę, tu się wyuczyłem, chciałbym przejść na emeryturę stąd, ale czy to się uda, to naprawdę jest ciężko.
- Ciężko się tańczy w laczkach, ale zatańczymy.
W spółdzielni Równość pracuje około stu pięćdziesięciu osób z orzeczoną niepełnosprawnością. Zapowiadane zwolnienia grupowe mają objąć nawet połowę zespołu.















