Choć kibice Chojniczanki od kilku kolejek musieli już być pogodzeni ze spadkiem swojej drużyny, to dopiero w poniedziałek (15.05.) oficjalnie stało się to, czego wszyscy się spodziewali. Wobec zwycięstwa 1:0 Zagłębia Sosnowiec w meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała, na trzy mecze przed końcem sezonu zespół z Chojnic stracił już nawet matematyczne szanse na utrzymanie w 1. lidze. Rok po powrocie na zaplecze Ekstraklasy MKS wraca na trzeci poziom rozgrywkowy.
Więcej o przyczynach degradacji w relacji reportera Weekend FM Wojciecha Piepiorki.
Stało się to, co musiało się stać z drużyną, w której w tym sezonie nie zgadzało się prawie nic. Miejsce? Na dnie tabeli. Zwycięstwo? Rzadziej niż raz na sześć meczów. Ostatnia wygrana na wyjeździe? Jeszcze w poprzednim sezonie. Obrona? Druga najgorsza w lidze. Atak? Trzeci najmniej skuteczny. Trener z najlepszą średnią punktów? Ten tymczasowy – Piotr Kieruzel. Młodzieżowcy? Wielu grało tylko dlatego, że wymagał tego regulamin. Doświadczeni piłkarze? Nie udźwignęli presji. Udane transfery? Można je policzyć na ręce sapera. Rok temu mogło się wydawać, że Chojniczanka wraca tam, gdzie jej miejsce. Okazało się jednak, że w tym szeregu trzeba ustawić się posiadając drużynę. A w tym sezonie mieliśmy tylko skład. Wojciech Piepiorka, Weekend FM.
Razem z Chojniczanką z 1. ligą żegna się Sandecja Nowy Sącz. I to powoduje, że rzadkiej sztuki dokonał pochodzący z Kościerzyny trener Tomasz Kafarski. W jednym sezonie spadnie bowiem z dwiema drużynami, bo „Chojnę” prowadził w rundzie jesiennej, a „Sączersów” - wiosną.
Zobacz także:
















