Choć trenerów, którzy prowadzą drużyny punktujące tak słabo jak Chojniczanka raczej się zwalnia, to Krzysztof Brede nie tylko nie został wymieniony, ale jego umowa została jeszcze przedłużona. Jak wiecie z Weekend FM, kontrakt szkoleniowca obowiązuje teraz do połowy 2025 roku, a więc o rok dłużej niż pierwotnie. I wykreślono z niego opcję rozwiązania przez którąś ze stron w przypadku spadku po tym sezonie. Teraz Krzysztof Brede komentuje to, dlaczego zdecydował się pozostać w Chojniczance oraz odnosi się do zaufania, jakie otrzymał od władz klubu.
- Przemyślałem to, uznałem, że skoro jesteśmy w takiej sytuacji, ja za to też jestem odpowiedzialny, to nie jest sztuką uciekać, tylko stworzyć jakiś tam plan na to, żeby dalej pracować. Jeżeli zarząd tak uznał i właściciele klubu, to ja powiedziałem, że jak najbardziej zostanę i rezygnuję z tego zapisu, z takiej mojej powiedzmy furtki.
Mówi Weekend FM Krzysztof Brede. I zapewnia, że jest gotowy zbudować nowy zespół, bez względu na to czy będzie go tworzył po spadku czy ewentualnym utrzymaniu w 1. lidze.
- Tutaj na pewno nie ma obrażania się, czy to będzie 1. liga, czy 2., tylko trzeba pracować i za tę pracę można zostać rozliczonym. Wierzę, że tutaj ten cud może się zdarzyć i on się zdarzy, ale jeżeli się nie zdarzy, to na pewno mam pomysł i plan na to, jak budować, jak rozwijać ten zespół dalej.
A obecnie Chojniczanka traci osiem punktów do bezpiecznej lokaty w tabeli 1. ligi. Do rozegrania pozostały jeszcze cztery mecze. Najbliższy w niedzielę (14.05.) w Rzeszowie z Resovią.















