"Chcemy wyrównania wynagrodzeń o wysokość inflacji, a to zablokowały Wody Polskie" - mówi Jacek Pałubicki, przewodniczący związku zawodowego działającego w Miejskich Wodociągach w Chojnicach. W spółce trwa akcja protestacyjna. Budynki zostały oflagowane. Za swoją sytuację finansową protestujący obwiniają Wody Polskie. Regulator nie przyjął wniosku chojnickiej spółki o ustalenie nowych taryf. Były w niej uwzględnione między innymi waloryzacje wynagrodzeń.
Protestujemy przeciwko temu, że nie mamy wyrównania inflacyjnego, bo firmy na to nie stać. Jako spółka, która dostarcza wodę, nie możemy strajkować. Dlatego żeśmy się oflagowali i protestujemy przeciwko obniżeniu się naszej stopy życiowej. Jaka jest inflacja, a my nic nie mamy żadnego wyrównania. To nie jest tylko tak, że my chcemy pieniądze, bo to nie tylko chodzi o nasze pieniądze, ale chodzi o pieniądze spółki. Firma na tym traci. Nie rozwijając się to się cofamy.
Mówi Weekend FM przewodniczący związku zawodowego OPZZ w Miejskich Wodociągach Jacek Pałubicki.
Protestujący chcą zwrócić uwagę na opieszałość Wód Polskich oraz fakt, że brak odpowiednich taryf ciągnie całą spółkę w dół. Do akcji włączyła się blisko połowa pracowników ze 100-osobowej załogi. To wszyscy zrzeszeni w związkach zawodowych.
Postulaty pracowników rozumie prezes Miejskich Wodociągów Tomasz Klemann. Były mediacje, a potem ustalenie, że waloryzacja wynagrodzeń wyniesie 17 procent. Miała zostać przyznana po zatwierdzeniu nowej taryfy przez Wody Polskie. To jednak nie nastąpiło do tej pory. W Miejskich Wodociągach nie ma więc waloryzacji, ani taryf, które zbilansowałyby rzeczywiste koszty wody i ścieków. To powoduje straty przedsiębiorstwa.
Od stycznia 2022 nie zostały zwaloryzowane ich wynagrodzenia. Ja zostałem bez szansy podwyższania, zmiany w ogóle kosztów, bo w tej chwili praktycznie skrobię kasę na każdy rachunek, a przede wszystkim na energię elektryczną. Do nowej taryfy nie ma najmniejszych szans. Musiałbym się zapożyczyć, wziąć kredyt, żeby móc zrealizować ich żądania. Rozmawiamy ze związkami zawodowymi, poprosiliśmy o mediacje. Ja ich rozumiem.
Tłumaczy prezes Tomasz Klemann.
Szef spółki nie odbiera akcji protestacyjnej jako uderzenie w spółkę, gdyż praca przebiega normalnie. Uważa, że to próba zwrócenia uwagi na sytuację oraz sygnał w kierunku Wód Polskich, że brak decyzji rykoszetem uderza w pracowników.
Kierownictwo, jak i pracownicy spółki oczekują na decyzję ze strony Wód Polskich. Obecna taryfa będzie obowiązywać do października.















