Radni gminy Chojnice nie przeszli obojętnie obok problemu z lokalizacją masztu telefonii komórkowej w Małych Swornegaciach. Jak już wiecie z Weekend FM, niedawno chojnicki starosta wydał pozwolenie na jej budowę na parkingu przy sklepie w tej miejscowości. Decyzja wywołała oburzenie mieszkańców - sąsiadów inwestycji.
Gminni radni na wczorajszej (30.03) sesji także mieli zastrzeżenia co do lokalizacji w otulinie Parku Narodowego Bory Tucholskie. Krytykowali też fakt, że mieszkańcy w tej sprawie nie mieli możliwości się wypowiedzieć:
- Pewnie, że maszt telefonii komórkowej jest potrzebny, łączność musi być, to jest rzecz oczywista, ale dla mnie nie jest rzeczą oczywistą, że ten maszt ma być w tym miejscu. Dla mnie to jest porażka, ale powinniśmy zapytać najbardziej zainteresowanych, czyli osoby, które tam mieszkają.
Mówił radny z Lichnów Zbigniew Nojman. A popierał go przewodniczący Ryszard Kontek. Jemu także nie spodobał się brak konsultacji społecznych.
- Chyba taka jest idea samorządu, że samorząd nie może być oderwany od ludzi, ludzie nie mogą być stawiani pod ścianą.
Mieszkańcy Małych Swornegaci zapowiadają zaskarżenie decyzji o pozwoleniu na budowę, a tymczasem na sesji pojawił się pomysł, który mógłby problem rozwiązać.
Zbigniew Nojman zaproponował rozważenie umieszczenia nadajników telefonii komórkowej na wieży przeciwpożarowej Nadleśnictwa Przymuszewo.
- Jest to w Chocińskim Młynie, niedaleko. Zasięgiem swoim chwyci Małe Swornegacie, Swornegacie i troszkę większy obszar. Należałoby się zastanowić, czy jest możliwość techniczna i czy jest wola administratora tego budynku, żeby taki nadajnik umieścić.
Przekonywał radny Nojman.
Wójt Zbigniew Szczepański przyznał, że tę opcję też bierze pod uwagę i będzie o niej dziś (31.03) rozmawiał na spotkaniu rady naukowej Parku Narodowego Bory Tucholskie.
Więcej na ten temat:















