"Jestem świadkiem, który ma najwięcej do powiedzenia, dlatego komisja robi wszystko, żeby tylko mnie nie wysłuchać i zamieść sprawę pod dywan" - to komentarz Tadeusza Sikorskiego do zaproszenia, jakie dostał od Komisji Rewizyjnej Rady Gminy Przechlewo. Choć jej członkowie wiedzą, że obecnie mieszka i pracuje w Niemczech, przez co nie jest w stanie pojawić się osobiście w Przechlewie, to zaprosili go na posiedzenie 28 marca do Urzędu Gminy.
Po dane kontaktowe do Tadeusza Sikorskiego Komisja Rewizyjna wystąpiła oficjalną drogą do redakcji Weekend FM. Za jego zgodą przekazaliśmy numer telefonu i adres e-mail. I na jego prośbę dodaliśmy również wniosek o wykorzystanie środków do komunikacji na odległość, jak np. telefonu, programów do telekonferencji czy internetowych komunikatorów.
"Mieszkam i pracuję na jednej z niemieckich wysp. Nie jestem w stanie pojawić się osobiście, ale chcę powiedzieć, co mam do powiedzenia przez Internet lub przez telefon" - mówi Tadeusz Sikorski. I zauważa, że w czasie pandemii radni odbywali sesje on-line i wówczas nie stanowiło to problemu.
- Jestem jednym z najlepszych świadków, bo pracowałem u Michałowskiego. Próbują zrobić tak, że wysyłają mi, że ja mam przyjechać, kiedy wiedzą o tym, że ja 1000 km od gminy Przechlewo mieszkam. Zapraszają mnie, żebym przyjechał na radę. To jest trochę śmieszne.
Przewodnicząca komisji Joanna Mrozek Gliszczynska nie odbiera telefonu od naszego reportera. Nie odpowiedziała też na SMS.
Podczas komisji 28 marca Komisja Rewizyjna ma wysłuchać osób, które w Weekend FM opowiedziały o tym, że wójt Krzysztof Michałowski miał zarządzać firmą zapisaną na żonę. Teraz radni badają, czy stanowi to naruszenie ustawowego zakazu, za którego złamanie grozi utrata mandatu. Poza Tadeuszem Sikorskim, to również Iwona Wąsik i Marek Goliński z Przechlewa. Obydwoje otrzymali zaproszenia na posiedzenie komisji i zamierzają z niego skorzystać.















